Zlot Latającej Szkoły Agaty Dutkowskiej, czyli jak rozwinąć skrzydła.

Zlot Latającej Szkoły Agaty Dutkowskiej  czyli weekend w Krakowie. Trzy dni rozmów, spotkań, inspiracji.


Po pierwszej pozlotowej gorączce i gonitwie myśli, chcę, w bardziej wyważony sposób, spojrzeć na to, co dał mi zlot. Czego się nauczyłam, co zrozumiałam. W sferze emocjonalnej zaszła we mnie ogromna zmiana – to pewne. Ale prowadzenie własnego biznesu nie może się opierać na samych emocjach, więc teraz pora na kilka konkretnych informacji i podsumowań.

pilotażowy piątek

Pilotażowy piątek to pierwsze zetknięcie ze zlotowymi dziewczynami i atmosferą. Z wielu możliwości spędzenia tego piątkowego wieczoru wybrałam dwie:
1. Twój dom jest jak ładowarka do telefonu – spotkanie, którego autorką była Ala Wilczyńska. Domowa trenerka, która pomaga polubić swój dom. Co wyniosłam z tych warsztatów? Zachętę Ali, aby zaakceptować swoją codzienną przestrzeń. Nie biec ślepo za trendami, tylko wsłuchać się w siebie i szukać we wnętrzach tego, co nastraja pozytywnie.

blog1

 

Warsztaty musiałam opuścić kilka minut przed końcem, aby pędzić do Dworku Białoprądnickiego na śpiewy z miotłą, czyli:

2. Piosenki przy pracach domowych – niesamowite spotkanie z dziewczynami, które kochają śpiew – sprzątanie już trochę mniej. Warsztaty prowadziły dwie pasjonatki śpiewów tradycyjnych: Katarzyna Chodoń, Agnieszka Szeptalin. Ich głosy przywoływały czasy, w których kobiety gromadziy się przy wspólnych pracach domowych, tworząc wzajemnie wspierającą się wspólnotę.
Śpiew rozluźnia i wyzwala ciepłe emocje. Wieczorem z niecierpliwością czekałam, co przyniosą kolejne dni…

blog2

laby

Sobotni poranek to wejście na wysokie obroty. O 10 rozpoczęły się warsztaty z kobietą, która przekonała mnie, że planowanie ma sens i przede wszystkim niesamowicie ułatwia życie. Mówię naturalnie o Oli Budzyńskiej, czyli Pani Swojego Czasu.

Oprócz oczywistych rozmów dotyczących planowania, wyznaczania celów i priorytetów, dużo mówiłyśmy o prawie do własnego wolnego czasu. O chwili w ciągu dnia, którą przeznaczymy tylko dla siebie, wykorzystamy według własnego uznania. Jestem matką dwójki dzieci w wieku szkolno-przedszkolnym i dla mnie te słowa miały ogromną wartość.
Było też mnóstwo śmiechu i pozytywnej babskiej energii!

Drugi lab to porcja konkretnej, merytorycznej wiedzy. Na spotkaniu z Aleksandrą Więcką  chwilami czułam się jak na wykładzie akademickim. W moich ustach jest to komplement, bo ja wprost uwielbiałam moje polonistyczne studia! Aleksandra, którą do tej pory znałam z Wysokich Obcasów, to pasjonatka storytellingu. Ze spotkania wyszłam z całą stertą notatek i z głodem na więcej. Po tych warsztatach mam jasno sprecyzowane cele. Wiem, czego chcę się jeszcze nauczyć i w czym się rozwijać.

gala

12493759_10156409581140587_8091486380443986267_o

 

To był mój pierwszy zlot. Pełna byłam wyobrażeń na temat tego, co może mnie spotkać. To co zobaczyłam na scenie, w jakiś naturalny sposób okazało się tym, czego się w głębi spodziewałam. Spotkaniem fantastycznych kobiet, pełnym emocji i pozytywnej energii.

Każde z wystąpień było dla mnie ważne, z każdego wyniosłam coś dla siebie. I chociaż nie zawsze zgadzałam się z przesłaniem, jakie płynęło ze sceny, to starałam się wyłączyć mój wrodzony sceptycyzm i otworzyć się na nowe doznania. Podzielę się z Wami wrażeniami z tych wypowiedzi, które były najistotniejsze, które najsilniej poruszyły poukrywane w zakamarkach duszy uczucia.

Dorota Barczak Perfikowska ujęła mnie szczerością, z jaką opisywała swoją drogę do pomysłu na książkę i pomysłu na siebie. Myślę, że w jej słowach odnalazłam dużo lęków, które mi także towarzyszą. Dlatego z niecierpliwością będę czekać na wydanie książki.

Słuchając Blimsien, śmiałam się do rozpuku. Ale też myślałam: kurcze, przecież ja też tak kiedyś miałam. Chłopczyca negująca wszystko co kobiece. Która zawsze wybierała towarzystwo chłopaków, bo tam nie musiała gadać o tych wszystkich pierdołowatych szminkach i sukienkach. Nie zdawałam sobie tylko wtedy sprawy, że odrzucając towarzystwo dziewczyn, zamykałam się tym samym na to, co w nas dobre i piękne.

Marii Rauch dziękuję za odwagę pierwszego wystąpienia i emocje, które jej towarzyszyły. Trzeba mieć wielką odwagę, aby w kraju, w którym budowa domu ZAWSZE musi być ogromnym wyzwaniem, okupionym łzami i potem całej rodziny, mówić o tym w tak prosty i bezpośredni sposób.

Na koniec wspomnę jeszcze jedną osobę, której bardzo mi brakowało podczas tego wydarzenia – Anię Piwowarską . To Ania była pierwszą dziewczyną, którą odnalazłam w sieci. Czyli można powiedzieć, że od Niej wszystko się zaczęło: od Ani trafiłam do Agaty, a od Agaty oczywiście na zlot!

12631308_1665554853699414_9062114114010201081_n

niedziela

Niedzielne spotkania to czas podsumowań. Rozmów z dziewczynami spotkanymi w ciągu poprzednich dwóch dni. Objawy zmęczenia były chyba widoczne na wszystkich twarzach. Zmęczenia, które było wynikiem intensywności, z jaką spędziliśmy miniony czas. Dla mnie to zmęczenie miało pozytywny wydżwięk. Uświadamiało mi, że zlotowy czas wykorzystałam na 100%.

za rok

W przyszłym roku też pojadę na zlot. Mądrzejsza i bogatsza o doświadczenia, które będą mnie w tym czasie kształtowały. Chętnie wtedy zerknę do tego wpisu. Czy coś się zmieni? Co będę robić? Do zobaczenia za rok!

12633489_10156409578600587_9058798712012253077_o

 

Za zdjęcia dziękuję:
Barbara Bogacka Fotografia
Magdalena Trebert
  • http://www.blogrozwod.pl/ Agnieszka Swaczyna

    Aniu, do zobaczenia za rok :-). Fajnie było pośpiewać razem.

    • Anna Matecka

      Agnieszko, wspólny śpiew jest dobry na wszystko 🙂 Widzimy się w przyszłym roku!